Amigurumisie

9 miesięcy temu
397 0

Na początku lutego dopadł mnie covid. Niespodziewanie zupełnie, bo bardzo się pilnowałam i głównie to siedziałam w domu, żeby się nie zarazić :). Jak już przestałam gorączkować, to zaczęłam sobie szukać zajęcia, które nie będzie wymagało wielkich nakładów siły i da mi jakąś rozrywkę podczas leżenia w łóżku i dochodzenia do siebie. Z rzeczy, których jeszcze się w życiu nie imałam zostało szydełko. A że mam słabość do małych zwierzątek, to padło na amigurumi.

Amigurumi (jap. 編みぐるみ) – japońska sztuka szydełkowania wypychanych zabawek, zwykle zwierząt, a często także postaci z anime, filmów, gier lub przedmiotów z ludzkimi cechami (np. oczami). Maskotka zalicza się do amigurumi, gdy jest zdeformowana w sposób nazywany chibi (głowa nieproporcjonalnie duża wobec tułowia, małe kończyny, oczy nieproporcjonalnie duże wobec twarzy). Amigurumi są przeznaczone głównie do kolekcjonowania, rzadko do zabawy dla dzieci. Początek ich popularności przypada na 2003 rok.

Do wykonania zabawki techniką amigurumi potrzeba szydełka, włóczki i umiejętności robienia półsłupków. Moja mama i siostra biegle władają szydełkiem, ja do tej pory nie bardzo miałam okazję, więc zaczynałam naukę od zera. Bardzo dobre wprowadzenie do tematu znajdziecie na blogu Kreatywne Babki. Amigurumi dzierga się po okręgu: we wzorach głowa i tułów stanowią przeważnie jedną całość – nie zszywa się ich po bokach. Czasami doszywa się osobno kończony i uszy, a czasami robótka stanowi praktycznie jedną całość. Ja zdecydowanie bardziej lubię wzory gdzie jest mało zszywania. Oprócz umiejętności robienia półsłupków trzeba opanować zatem ich zwiększanie i zmniejszanie w danym rzędzie, bo w taki sposób tworzy się kształty. Każdy wzór amigurumi rozpisany jest na rzędy, w każdym znajduje się informacja: ile należy przerobić półsłupków, w którym miejscu zwiększyć, a w którym zredukować finalną liczbę oczek. Praktycznie wszystkie kuliste kształty zaczynają się od wykonania tzw. magicznego kółka, w którym umieszcza się pierwsze sześć półsłupków. Wszystkie te techniki są świetnie opisane na wspomnianym wyżej blogu, to jest dosłownie parę ruchów do opanowania, więc można szybko zacząć działać.

Początki, jak to zwykle bywa, miałam trudne. Wiecznie mi się te oczka magicznie rozmnażały lub gubiły i rzadko kiedy finalna liczba na końcu się zgadzała :). Pierwszy wydziergany miś jest lekko koślawy i nazwałam go misiem krzywisiem, ale jest to kwestia nabrania pewniej wprawy i zautomatyzowania swoich ruchów. Przy szydełkowaniu amigurumi praktycznie ciągle się liczy: ile półsłupków, kiedy zwiększyć, ile powtórzeń, który rządek został przerobiony. Do zaznaczania końca rzędu używam specjalnego znacznika, takiej mini agrafki, do liczby przerobionych rządków mam plastikowy licznik. Zestaw szydełek z tymi wszystkimi gadżetami oraz kilka rodzajów włóczek na start zakupiłam na popularnym portalu aukcyjnym. Do przyszywania elementów przyda się również: długa igła dziewiarska z grubym oczkiem. Do mocowania łapek i uszów zwykle używam zakrzywione igły: jakoś mi się łatwiej nią operuję.

zestaw do amigurumi

Zabawki wypełnia się kulką silikonową. Ma to konsystencję takiego puchu, trochę jak wata, ale nie zbija się, nie odkształca i nadaje do prania w pralce. Oczy i nos zwierzątkom można albo wyhaftować (wtedy dodatkowo potrzebna jest ciemna mulina lub włóczka) lub użyć plastikowych elementów z zaciskiem, tzw. bezpiecznych oczek. Ja używam plastikowych oczu i nosków a buzię zwykle haftuję.

para bezpiecznych oczek zaciskowych

Jeśli chodzi o włóczkę, to tutaj nie ma chyba żadnych ograniczeń. Zasada jest jedna: im cieńszy splot, tym operujemy cieńszym szydełkiem.

różne rodzaje włóczek

Uczyłam się na włóczce YarnArt Jeans i szydełku numer dwa. To jest dobry wybór na start, bo widać tutaj wszystkie niedoskonałości i trzeba mocno pilnować „spójności” splotów. Robótka musi być w miarę ciasna, inaczej będzie wyzierać białe wypełnienie kulki silikonowej, co nie wygląda zbyt dobrze. Poniżej są moje amigurumki wykonane z YarnArt Jeans – na zdjęciu wyżej to motek z lewego górnego rogu.

królik amigurumi
jeżyk amigurumi
kotek amigurumi
foka amigurmi

Ale największą frajdę sprawia mi dzierganie puchatą włóczką Himalaya Dolphin Baby i szydełkiem numer 4. Tutaj splot jest gruby i przez to nie trzeba trzymać ciasnej struktury oczek i dzięki temu robota idzie zdecydowanie szybciej oraz łatwiej zamaskować ewentualne pomyłki :). Gotowe zabawki są większe, bardzo mięciutkie i milutkie w dotyku. Ten koleżka niżej został wykonany właśnie wspomnianą włóczką (poszły dwa motki).

amigurumi koala

W internetach jest bardzo dużo darmowych wzorów, należy szukać pod: amigurumi free pattern, polecam też Pinteresta do gromadzenia sobie wzorów na później. W angielskiej nomenklaturze półsłupek to single crochet (sc), zwiększenie oczek oznaczane jest jako increase (inc), zmniejszenie jako decrease (dc), magiczne kółko magic ring (mr), łańcuszek chain (ch). Na końcu rzędu zwykle podawana jest finalna liczba oczek, żeby można było kontrolować, czy się czegoś po drodze nie schrzaniło. Jak nastąpi pomyłka, można spruć rządek i zacząć od początku, nie ma problemu :). Ja zawszę sobie przepisuję cały wzór na kartkę (żeby nie trzeba było co chwilę zerkać na telefon) stosując przy tym swoje oznaczenia, gdzie symbol oznacza półsłupek, zwiększenie, a zmniejszenie liczby oczek.

W kolejnych postach na blogu będę umieszczać poszczególne zwierzątka i linkować strony, z których pochodzi dana rozpiska. Mój ścisły umysł zaczął już kombinować nad tym, czy istnieje jakiś soft, który generuje wzory amigurumi na podstawie modelów 3D, a jak nie – to jak trudne by to było w realizacji. Ostatecznie wszystkie te kształty są jakąś formą sfery, walca czy trójkąta.

Nie mam jeszcze pojęcia, co zrobić z tymi moimi amigurumisiami, póki co wszystkie zwierzaki lądują w witrynce pt. „moje hobby” :), są jeszcze zbyt niedoskonałe, żeby je gdzieś wystawiać na sprzedaż. Chodzi mi po głowie otwarcie sklepiku na Etsy, zobaczymy co z tego wyjdzie, na razie intensywnie trenuję. To dzierganie ma dla mnie też wymiar terapeutyczny, skupiam się na liczeniu oczek i kombinowaniu nad wyglądem twarzy, zamiast bez sensu scrollować i dobijać się złymi wiadomościami ze świata. Do szpitala też zamierzam zabrać ze sobą włóczkę i szydełko.

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)