Trudne emocje w niepłodności

1 rok temu

Zapis rozmowy dotyczącej zazdrości o ciąże innych kobiet.

601 0

W październiku założyłam konto jedna_kreska.pl na instagramie. Chciałam opowiedzieć swoją historię i trafić do szerszego grona odbiorców niż tutaj na blogu. To się chyba udało, bo do rozmowy zaprosiły mnie dziewczyny z płodnik.pl. Temat stycznia to zazdrość o ciąże innych kobiet.

Poniżej obrazek i tekst, który umieściłam w jednym z moich pierwszych instagramowych postów. To jest ważny i trudny temat. Ta uczucie złości, zazdrości, beznadziei znam aż za dobrze. I to są takie emocje, do których niechętnie się przyznajemy, bo to przecież stawia nas w złym świetle.

…albo kolejnym negatywnym teście ciążowym, nieudanej inseminacji, kolejnej straconej szansie.
Trudny temat: jak osoby zmagające się z chorobą niepłodności radzą sobie z informacjami o ciążach w swoim otoczeniu.
Czy zdarzyło mi się rozpłakać na wieść o czyjejś ciąży? Tak.
Czy zdarzyło mi się unikać spotkań towarzyskich wiedząc, że będzie tam dziewczyna w zaawansowanej ciąży? Tak.
Czy zdarzyło mi się odczuwać stres na myśl o spotkaniu ze znajomymi bojąc się, że ktoś ogłosi dobrą nowinę? Tak.
Czy zdarzyło mi się płakać po spotkaniu, gdzie przewijał się głównie temat noworodków i dzieci? Tak.
Czy zdarzyło mi się wyciszać grupy na fb bo nie mogłam już patrzeć na zdjęcia pozytywnych testów? Tak.
Czy myślałam wtedy o sobie najgorsze rzeczy, bo nie potrafię się cieszyć szczęściem innych? Ponownie tak.
Teraz wiem, że nie ma dobrych i złych emocji. One po prostu są. Wszystko co czuję wynika z moich doświadczeń, z tej trudnej drogi, którą musiałam przejść. Nie czuję zazdrości w stosunku do osób, którym „się udało”, każdy ma swoją historię i nigdy nie myślałam o tym w takich kategoriach, że chciałabym się z kimś zamienić. To jest tylko to poczucie obezwładniającego smutku, ukłucie w sercu, że ja ciągle nie i nie wiadomo czy kiedykolwiek. Że jestem beznadziejnym przypadkiem, bo przecież – wszystkim dookoła się ostatecznie udaje. A ja co? Pierwsze, drugie, trzecie, czwarte in vitro. Osiem szans, trzy straty ciąży i brak szczęśliwego rozwiązania.
Jeśli czujesz się czasami podobnie, to chciałam Ci powiedzieć, że masz takie prawo. To jest OK czuć wkurw, złość, żal i smutek. To jest OK kiedy wolimy zostać w domu, leżeć na kanapie i oglądać ulubiony serial *. Proces leczenia naszej psychiki też wymaga czasu. Ja też przechodziłam przez różne etapy. Aktualnie jestem chyba w momencie godzenia się z tym co nieuniknione. Wiem, że zrobiłam co mogłam, zrobiłam tyle na ile w danym momencie pozwalało mi moje ciało i moja psychika.

* Jeśli tego płaczu i żalu jest jednak zbyt dużo i czujesz, że nie dajesz rady „normalnie” funkcjonować, to proszę – zgłoś się po pomoc do psychologa lub terapeuty.

Poniżej zapis naszej rozmowy. To był mój pierwszy lajw na instagramie, więc nie do końca ogarnęłam kwestie techniczne, włączył mi się niechcący efekt gwiezdnego pyłu w tle i część rozmowy miałam cień na połowie twarzy, ale to wszystko nieważne :). Ważne jest to o czym mówiłam. Mam wielką nadzieję, że te moje słowa może pozwolą nabrać szerszej perspektywy osobom, których problem niepłodności nie dotyczy. A tym, które miały, tak jak ja, mniej szczęścia w loterii genowej dodadzą trochę otuchy. Pamiętajcie, że nie ma dobrych ani złych emocji :).

A to jest ten mem z pieskiem, o którym wspomniałam w rozmowie :)

this is fine :)

Wyróżnione zdjęcie koali zostało zrobione podczas naszej podróży po Australii :).

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)